Koniec lutego w wielu polskich samorządach to czas, w którym na ostatni guzik dopinane są przygotowania do kolejnych edycji budżetów obywatelskich. W niektórych miastach będzie to już 5 edycja. Śmiało można mówić więc o małych jubileuszach:)

Z tej okazji w kilku, kolejnych wpisach będziecie mieli okazję poczytać głównie o tym rodzaju konsultacji społecznych. Dziś trochę historii.

Nie obejdzie się oczywiście bez odwołania do nieco mitycznego już Porto Alegre. Będzie jednak także o Europie, o Polsce i o tym co budżet obywatelski może w ogóle dać.

Po raz pierwszy z budżetu partycypacyjnego (w Polsce nazywany z reguły obywatelskim – brzmi to chyba nieco sympatyczniej) skorzystano w Porto Alegre w 1989 r.

Porto Alegre, to jedno z większych miast Brazylii, stolica stanu Rio Grande do Sul, miasto portowe usytuowane nad jeziorem lagunowym o finezyjnie brzmiącej nazwie Lagõados Patos (po polsku, znaczy to tyle co „laguna kaczek”). Na decyzję o wprowadzeniu w nim budżetu obywatelskiego (z racji upodobań estetycznych będę się posługiwał tą nazwą;) silny wpływ miały wydarzenia z kampanii wyborczej w 1988 roku. Słychać w niej bowiem było głosy przedstawicieli lewicowej Partii Pracujących, którzy w swoim programie wyborczym umieścili postulat dotyczący „rządzenia z ludem”, akcentujący silną potrzebę partycypacji (czyli uczestnictwa obywateli w zarządzaniu publicznym).

Jak podaje będący wówczas nastolatkiem jeden z członków Partii Pracujących, i późniejszy koordynator budżetu partycypacyjnego w Porto Alegre André Passos: „(…)dziwna mieszanka okoliczności była tam gdzie to wszystko się zaczęło. Problemy finansowe napotykane przez nową administrację połączone z jej zobowiązaniem do współpracy z dobrze zorganizowaną ludnością, istnienie stowarzyszeń sąsiedzkich zgrupowanych w rady mieszkańców, zasadniczo duże oczekiwania ze strony mieszkańców oraz gatunkowe nawiązania do programu socjalistycznego wytworzyły sytuację pewnego napięcia, które zmusiło władze do wyjścia z deklaracją brania na siebie odpowiedzialności. To był początek budżetu partycypacyjnego.” Można więc powiedzieć, że kluczowe dla wyłonienia się narzędzia budżetu obywatelskiego w Ameryce Łacińskiej były nie tylko problemy finansowe ale też zmiana sposobu administrowania, funkcjonowanie stowarzyszeń społecznych, czy dojście do głosu bardziej socjalistycznego sposobu patrzenia na miasto. Warto również pamiętać, o bardzo dużym poziomie zróżnicowań dochodowych oraz powszechności klientelizmu i korupcji, dla przeciwdziałania, którym potrzebne były nowe sposoby - inne niż działające fasadowo jednostki samorządowe.

Z kolei w Europie z budżetów obywatelskich skorzystano znacznie później niż w Ameryce Łacińskiej. Przed rokiem 2000 tylko w kilku miastach wdrożono tą metodę konsultacji. Jednak po kilku próbach nastąpił wręcz lawinowy wzrost liczby realizacji budżetów obywatelskich. W roku 2008 było już około 100 miast zrealizowało co najmniej jedną edycję. Początkowo „budżety” największą popularność zyskały na południowym – zachodzie kontynentu - w Hiszpanii i Włoszech, a pomiędzy poszczególnymi miastami można było zauważyć spore różnice zarówno jeśli chodzi o zastosowaną procedurę jak i o zakres działań. Generalnie jednak można pokusić się o postawienie tezy, że o ile np. w Brazylii budżet partycypacyjny miał silny wymiar polityczny, o tyle w Europie Zachodniej, był traktowany raczej jako techniczne narządzie rozdysponowywania pewnej części budżetu gminy. Choć oczywiście zdarzają się przypadki jak np. w Kordobie w Hiszpanii, gdzie budżet obywatelski wprost nawiązywał do założeń budżetu partycypacyjnego z Porto Alegre, który miał mieszkańców emancypować tzn. burzyć lokalne układy i przyczyniać się do wyrównania szans.


O Europie Środkowo-Wschodniej za tydzień:)

KM