W 1999 roku przeprowadzono w Polsce drugą i dotychczas ostatnią reformę samorządową, a sytuacja finansowa gmin, poprawiła się za sprawą mi.in, nowych źródeł finansowania np. z Unii Europejskiej. Z kolei organizacje pozarządowe zaczęły stopniowo ugruntowywać swoją pozycję, czego pewnym przejawem jest np. obowiązująca od 2004 roku ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.

Po roku 2000 w urzędach miast coraz częściej powstawały oddziały wyspecjalizowane do kształtowania relacji społecznych z mieszkańcami nie tylko od strony czysto marketingowej, ale właśnie partycypacyjnej. Rozbudowywano procesy konsultowania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, zaczęto wdrażać też konsultacje budżetowe, czy wreszcie budżety obywatelskie, czego oczekiwały również wspomniane wcześniej NGOsy.

Co ciekawe, z pierwszym quasi-obywatelskim budżetem mieliśmy do czynienia w Płocku. W 2003 roku zaczął tam funkcjonować „fundusz grantowy” utworzony we współpracy Urzędu Miasta, PKN Orlen i Organizacji Narodów Zjednoczonych,w którego ramach lokalne organizacje pozarządowe ubiegały się o dofinansowanie swoich projektów. Drugi odbył się w 2011 roku w Sopocie. Obydwa przypadki były dość specyficzne i odległe od południowoamerykańskich wzorców. Płocki, ponieważ miał charakter „konkursu” wyłącznie dla organizacji pozarządowych. Sopocki, choćby dlatego, że projekty, na które głosowano,proponowane były przez urzędników, a nie samych mieszkańców (co też zdarza się w niektórych samorządach do dziś).

Jednak co by nie mówić, to właśnie od budżetu sopockiego na dobre rozgorzała dyskusja na temat budżetów obywatelskich oraz standardów, które powinny być w nich stosowane. Budżety obywatelskie zaczęły stopniowo pojawiać się zarówno w dużych ośrodkach miejskich: Poznaniu, Warszawie czy Krakowie jak i w małych gminach takich jak: Kęty, Kraśnik, czy Kargowa. Do dziś możemy się doliczyć już prawie 200 samorządów, które zrealizowały, co najmniej jedną edycję budżetu obywatelskiego. A liczba ta ciągle rośnie :)

Między innymi za sprawą skali zjawiska,od jakiegoś czasu pojawiają się postulaty, by budżet obywatelski miał charakter prawnie wiążący. Słusznie, czy nie, to zapewne temat na osobny wpis, dotyczący uwarunkowań prawnych konsultacji :) Stan obecny jest jednak taki, że polskie prawo nie zakłada wiążącego charakteru w przypadku żadnych konsultacji społecznych – ich rezultat może być wzięty przez władze pod uwagę,ale w żadnym razie nie musi być decydujący.

Mimo braku wiążącego charakteru budżetu obywatelskiego (a może dzięki niemu?) kolejne samorządy sięgają po to narzędzie wspólnej dyskusji na temat części gminnych pieniędzy. Nad tym dlaczego i co w ogóle budżet obywatelski wspólnocie gminnej dać może, zastanowimy się już za tydzień ;)

KM