„Sołtys wsi X zaproponował żeby kolejne spotkanie konsultacyjne odbyło się w świetlicy wiejskiej, najlepiej w godzinach popołudniowych by większość mieszkańców mogła przyjść. Organizatorka konsultacji zapewniła, że propozycja dotycząca spotkania we wsi X zostanie rozważona oraz wyjaśniła, że spotkanie powinno się rozpocząć w godzinach przedpołudniowych, tak aby przedstawiciele instytucji zarządzających terenami w obszarze oraz sprawującej nadzór nad obszarem mogli wziąć w nim wziąć udział w godzinach swojej pracy” [źródło: protokół z konsultacji społecznych w sprawie przygotowania planu zadań ochronnych w obszarze Natura 2000]

Powyższy fragment stanowi doskonały przykład patowej sytuacji (właściwej dla konsultacji o każdej a nie tylko przyrodniczej tematyce), w której uzasadnione jest postawienie pytania: „Czy konsultacje społeczne, są adresowane do społeczeństwa, czy do urzędników?”. Odpowiedź, niestety w tym przypadku nasuwa się sama: „Dla urzędników”. Jednak wcale nie musi być ona ostateczna. Wynika bowiem z sytuacji, w której proces konsultacyjny ma słabości organizacyjne. W tego typu przypadkach słabością jest czas. Z przytoczonego fragmentu możemy odnieść wrażenie, że czas pracy urzędników jest ważniejszy, niż czas społeczeństwa (sytuacja wygrany-przegrany). Z kolei alternatywa także nie jest specjalnie kusząca, ponieważ zakłada, że czas społeczeństwa jest ważniejszy niż urzędników (również jest jeden przegrany). Natomiast efektywne procesy konsultacyjne (zwłaszcza te planowane i realizowane długofalowo) powinny prowadzić do sytuacji, w której obydwie strony są wygrane. Wszak wiemy, kto jest w konsultacjach naszą grupą docelową (interesariuszem) i wiemy (mniej więcej), w jakich godzinach możemy oczekiwać najkorzystniejszej frekwencji. I właśnie wtedy je organizujemy:), ale jednocześnie gwarantując, że jeśli będą to godziny popołudniowe to dla urzędników będzie to czas pracy, za który otrzymają adekwatne wynagrodzenie.

Realizacja konsultacji społecznych, które mają przynieść pozytywne rezultaty wymaga elastyczności, dlatego urzędnicy, którzy mogą być w nie zaangażowani (przede wszystkim planiści, urbaniści, specjaliści od komunikacji społecznej itd.) nie mogą być zatrudniani „na sztywno” w formule od 7:00 do 15:00. Już na poziomie konstrukcji stanowiska należy przewidzieć, potrzebę elastyczności i zabezpieczyć, środki żeby za taką elastyczność im zapłacić. Stara prawda „czas to pieniądz”, choć banalna, w tym kontekście wydaje się być szczególnie aktualna, ponieważ z niewolnika nie będzie ani pracownika (urzędnik) ani obywatela.

KM