Rzecz miała miejsce podczas międzynarodowego seminarium "Public participation in environmental management: identifying research gaps" organizowanego przez @Instytut Socjologii UAM. Co prawda temat seminarium miał zawężać je do dyskusji o partycypacji w sprawach związanych ze środowiskiem naturalnym, ale jak to bywa wypłynęliśmy na szerokie wody wielowymiarowych dyskusji:)

Poniżej, będę chciał w paru punktach wymienić to, co mnie zaciekawiło, zainspirowało, a czasem i rozbawiło.

1. W wystąpieniu prof. Volkera Beckmanna z Uniwersytetu w Greifswaldzie (Niemcy) pojawił się ważny aspekt rozpatrywania partycypacji społecznej w świetle teorii ekonomicznych. Mówiąc wprost: jakie są ekonomiczne korzyści (zyski?) i koszty uczestnictwa? Uczestnictwa, które trzeba analizować tak pod kątem organizatora, nadawcy procesu jak i odbiorcy, czyli każdego, kto przychodzi lub nie na spotkania konsultacyjne. Wniosek był taki, że łatwiej obliczyć koszty (organizacja konsultacji to wszak konkretne pieniądze, do których wydania organizator musi być gotowy), trudniej policzyć korzyści :)Ile bowiem warte jest dla wspólnoty gminnej, wygenerowanie 50 projektów w ramach budżetu obywatelskiego? Bezcenne. Ale czy policzalne?:)

2. Drugi przykład z Niemiec (Thomas Sedlin, również Uniwersytet w Greifswaldzie), konsultacje społeczne na temat lokalizacji berlińskiego lotniska ujawnił jak długo może trwać proces decyzyjny przy okazji tak ważnej inwestycji. Szesnaście lat. No to ja się nie dziwię administracji publicznej, że często podchodzi do konsultowania z pewną rezerwą… Warto pamiętać, projektując proces konsultacyjny, że w którymś etapie powinien się on kończyć decyzją. Ta decyzja z kolei powinna być we właściwy sposób zakomunikowania.

3. Przykład holendersko-chiński (Zhang Zhou, Delft University of Technology,Holandia/Zhejiang University, Chiny) dotyczył z kolei angażowania interesariuszy w podejmowanie decyzji rewitalizacyjnych w Shenzen. Prowadzenie konsultacji społecznych w mieście liczącym ponad 7 mln mieszkańców musi być naprawdę dużym przedsięwzięciem organizacyjno-logistycznym.

4. Następnie omawialiśmy polskie przykłady przechodząc od powszechnie stosowanych konsultacji z grupami interesariuszy (@Michał Misiewicz, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu), przez (niejednokrotnie gorące) spotkania z mieszkańcami przy procedurze uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (to ja!), po interaktywne, GiSowe formy zbierania opinii na temat przestrzeni (to @MichałCzepkiewicz, Centrum Badań Metropolitalnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza). Konkluzja jest taka, że im więcej różnych metod i narzędzi stosowanych do zbierania opinii i angażowania mieszkańców, tym lepiej. Bo każda technika stosowana osobno jest niestety ułomna.

5. Podczas kończącej seminarium części dyskusyjnej, wiele razy przewijał się wątek organizowania referendów jako narzędzia o charakterze rozstrzygającym po rzetelnej i wyczerpującej debacie publicznej. Samorządy w Polsce relatywnie rzadko korzystają z tej możliwości, jest ona zresztą ściśle zdefiniowana ustawo, przypisana do konkretnego katalogu spraw. Nie będzie jednak czymś zdrożnym, gdy światły wójt, burmistrz, prezydent podejmą decyzję o przeprowadzeniu konsultacji społecznych w formie zbliżonej do referendum. Takie przykłady są znane i skuteczne. Pewnie niedługo je opiszemy:)

Patrząc z punktu widzenia osoby, która konsultacjami zajmuje się od ponad dekady, miałem poczucie, że obecnie doświadczenia zagraniczne i polskie są do siebie bardzo zbliżone. To już nie jest etap porównywania się "do Zachodu", ale partnerskiej wymiany doświadczeń i poszukiwania wspólnych rozwiązań problemów, które występują pod każdą długością i szerokością geograficzną, w krajach tak różnych jak Niemcy, Holandia, Polska, czy Chiny.

Mam nadzieję, że to wspólne spotkanie i szalenie interesująca dyskusja, zaowocują wkrótce ciekawym, praktycznie zorientowanym projektem badawczym, bo zdiagnozowanych obszarów niewiedzy w partycypacji społecznej jest naprawdę bardzo dużo, a pomysłów usprawnień i nowych rozwiązań - jeszcze więcej:)

MM