Tereny poznańskiego Golęcina obszar sportowo-rekreacyjny i wypoczynkowy w północno-zachodnim klinie zieleni. To miejsce z ogromnym potencjałem, które przez wizjonerów było już opisywane jako "druga Malta". Oczywiście samorządowym wizjom na przeszkodzie zwykły stawać pieniądze, dlatego na razie pozostała rozmowa.

Jak ona przebiegała? Gdy w czerwcu 2014 roku pracowałem przy projekcie szerokich konsultacji społecznych dla opracowania wytycznych architektonicznych tego terenu nic nie zapowiadało, tego co nastąpi. W efekcie konkursu nie było, a prawie 300 stronnicowy raport i masa pracy wykonana przez wszystkich uczestników konsultacji zdaje się poszła w części na marne.

Zamiast międzynarodowego konkurs powołano zespół, który miał za zadania wypracowanie koncepcji dla Golęcina. Jak się okazuje koncepcji powstało kilka (przynajmniej trzy), z czego część zgłosili i opracowali działacze osiedlowi. W międzyczasie przewidziano internetowe głosowanie, ale z nieznanych bliżej przyczyn pomysł ten zarzucono, przegłosowując część ustaleń podczas posiedzenia zespołu (co oczywiście rozsierdziło tzw. stronę społeczną, która była w tym zespole w mniejszości:)

Gdy niedawno został mianowany nowy zastępca prezydenta odpowiedzialny za sport, pojawiły się kolejne pomysły. Próby poszukiwania kompromisowego rozwiązania trwają, chociaż patrząc z boku, wyglądają one raczej na próbę zmęczenia przeciwnika. Sprawa budzi dość duże emocje.

Przyglądając się Golęcinowi zastanawiałem się, na ile zaaplikowanie metody deliberatywnej przyniosłoby pożądane rezultaty.

"Na stole" mamy różne warianty-koncepcje zagospodarowania. Za każdą z nich stoją określone argumenty: społeczne, ekologiczne, finansowe. Dyskusja na ich temat nie przynosi rozstrzygnięcia. Biorąc pod uwagę, że teren ma ogólnomiejskie znaczenie, może warto zapytać się ogółu poznaniaków?

Nie znam przyczyn odstępstwa od głosowania internetowego. Oceniam, że w temacie Golęcina większą wiedzę posiadają wszystkie strony sporu niż ogół społeczeństwa. Jednak jak bumerang wraca pytanie: kto tak naprawdę powinien o takich terenach decydować? Czy jedynie najbliższa społeczność czy wszyscy mieszkańcy?

Intuicyjnie sądząc, chyba warto byłoby poznać opinie tych, którzy nie są tak bardzo emocjonalnie zaangażowani w temat.

Mogłoby się to odbyć w formie dedykowanej debaty, na którą zaproszeni (zrekrutowani) byliby mieszkańcy spoza obszaru Golęcina. To oni, po serii prezentacji i dyskusji grupowych, przedstawiliby swoje rekomendacje.

Można też sprawę rozwiązać inaczej. Przeprowadzić głosowanie internetowe dla całego miasta (na podobnych zasadach jak głosujemy w budżecie obywatelskim) poprzedzone intensywną kampanią w mediach informującą o problemie. Na stronie do głosowania mogłyby dodatkowo znaleźć się materiały informacyjne, by decyzja nie była podejmowana z kapelusza.

Można wreszcie poprowadzić temat tak jak dotychczas, licząc, że kompromis lub konsensus uda się jednak osiągnąć. Takie ścieranie się zdań właściwe jest dla tzw. modelu holenderskiego. A skoro chcemy być rowerowym Amsterdamem, może czerpmy również z tamtejszych doświadczeń konsultacyjnych?

MM