Bardzo ważne jest, żeby przed następną edycją budżetu obywatelskiego mieszkańcy mogli zobaczyć efekty, czyli zrealizowane projekty. Jeśli ich nie ma, od razu pojawiają się głosy zniechęconych, co automatycznie rzutuje na wizerunek projektu i zaangażowanie potencjalnych wnioskodawców.Wygląda to trochę tak, jakby ktoś wygrał samochód, ale zamiast niego dostałby najpierw folder, potem kluczyki, a na końcu, pod dwóch latach, inny model w dodatku uszkodzony. To w oczywisty sposób rodzi frustrację.
Z czego wynika słabość w realizacji projektów?

Przyczyn jest kilka.

Po pierwsze, zapisy regulaminów budżetów obywatelskich dają często możliwość rozłożenia czasu realizacji projektu na 2 lata. W różnych samorządach różnie jest to ujmowane, ale co do zasady projektów inwestycyjnych, zwłaszcza dużych, w 1 roku raczej nie uda się zrealizować. Bo konieczność wykonania pogłębionej analizy, bo przetarg, bo protesty, bo sroga zima, bo kable w ziemi, których nie było na podkładzie geodezyjnym. Dlatego często gdy startuje etap zgłaszania projektów nie ma za bardzo czym się chwalić.

Po drugie, pamiętajmy, że w przypadku budżetów obywatelskich nie mamy do czynienia z dopiętymi na ostatni guzik projektami, ale raczej pomysłami, do których zwykle trzeba sporządzić dodatkową dokumentację, czy uzyskać stosowne zezwolenia.

Po trzecie, czasem w urzędzie pokutuje przekonanie, że projekty zgłoszone przez mieszkańców, to trochę takie "kukułcze jajo". Trzeba je zrobić, ale entuzjazmu nie ma. I to są już bardziej kwestie mentalnościowe. Urzędnicy boją się negatywnie oceniać projekty (bo będzie krzyk, że prezentują postawę "nie_da_się"), a potem mają trudności z realizacją tych projektów, które wygrywają.

Jak można temu zaradzić?

Przede wszystkim zadbać o maksymalne dopracowanie i skonsultowanie projektów na etapie zgłaszania. To niestety ciągle należy do rzadkości, również wnioskodawcy nie zawsze kwapią się by odwiedzić urząd przed zgłoszeniem.

Drugie rozwiązanie jest bardziej strukturalne i polega na zmianie limitów pieniędzy przyznawanych na poszczególne projekty. Przypomnę, że do kwoty około 120 tysięcy netto nie obowiązuje ścieżka przetargowa, a jedynie zapytanie ofertowe - to dość znacznie skraca procedurę. Poza tym projekty mniejsze i tańsze realizuje się szybciej niż większe i droższe. Mniejsze kwoty dla wnioskodawców to wreszcie większe szanse na zwycięstwo, zwłaszcza przy budżetach, które dysponują dużymi środkami.

Oczywiście nie rozwiąże to problemów z realizacją. Ale na pewno pozwoli użyć wszystkich możliwych środków, aby to ryzyko zminimalizować.

MM