Niektóre z samorządów w posiadanych przez siebie regulaminach konsultacji zobowiązują się do przeprowadzania ich każdorazowej ewaluacji. Do takich zapisów zobowiązał się na przykład Poznań i faktycznie mieliśmy swego czasu okazję zapoznać się z oceną Poznańskiego Budżetu Obywatelskiego 2016 (edycja PBO2017 nie została poddana ewaluacji, choć być może jest ona w planach).

Wydaje się jednak, że zbadanie oceny poziomu uspołecznienia gminy, mogłoby wiele powiedzieć o poziomie kapitału społecznego, zaangażowaniu mieszkańców oraz ich postawach wobec ważnych spraw lokalnych.

Z punktu widzenia formalnego, czy jak to się mówi - "na papierze" - często wszystko wygląda bardzo dobrze. Jest to jeden z elementów oceny: czy w gminie występują formalne procedury konsultacji społecznych. Kiedyś była to rzadkość, ale pod wpływem nacisków głównie ze strony organizacji pozarządowych coraz więcej gmin podjęło stosowne uchwały, zarządzenia i regulaminy.

Drugim elementem oceny może być zgodność konsultacji społecznych ze standardami. To, że regulamin fizycznie istnieje nie oznacza, że jest on prawidłowo sformułowany. Istnieją już standardy, jak choćby te, które opisywaliśmy na naszym blogu - http://konsultujemy.com/blog/7-zasad-konsultacji-s... (na podstawie www.kanonkonsultacji.pl), istnieje też bogata literatura, która mniej lub bardziej zręcznie porządkuje sprawy dotyczące dialogu z mieszkańcami. Dlatego zachowując właściwą ostrożność metodologiczną, można pokusić się o zbadanie, na ile zapisy regulaminów odpowiadają zdefiniowanym standardom partycypacyjnym.

Kolejne elementy odnoszą się już do sfery ocen samych uczestników konsultacji. Może być tak, że mimo perfekcyjnego regulaminu ludziom nie podoba się sposób, w jaki rozmawia z nimi władza lokalna. Paradoksalnie może być też tak, że w porównaniu z innymi miastami, pomimo wprowadzonych ciekawych rozwiązań partycypacyjnych ich ocena jest niska. Niestety, tak jak kiedyś pisałem, na ocenę dialogiczności samorządu nakłada się ocena polityczna. Jeśli nie lubimy jakiegoś wójta, prezydenta lub burmistrza, to czy wprowadzi on Sondaż Deliberatywny, Sąd Obywatelski czy Budżet Partycypacyjny, będzie miało umiarkowane znaczenie dla oceny całości (to taka osobista konstatacja:)). Mówiąc wprost, ocena władzy rzutuje w pewnym i chyba znacznym stopniu na ocenę konsultacji (co jest z kolei ciekawym barometrem nastrojów społecznych).

Wreszcie ostatnim elementem, poza zebraniem informacji na temat jakości prowadzonych konsultacji jest ocena poczucia wpływu mieszkańców na sprawy miejskie, czym zahaczamy o kwestie podmiotowości społecznej. Mogą istnieć regulaminy, mogą istnieć nawet dobre regulaminy, konsultacje mogą być prowadzone prawidłowo i dobrze odbierane, ale gdy zapytamy mieszkańców czy mają rzeczywisty wpływ na swoje miasto, to okaże się, że jest on mizerny. I wtedy szuka się przyczyn takiego stanu rzeczy. Czy jest to zbyt wąski katalog spraw poddawanych dyskusji? Czy przyczyna wynika ze struktury społecznej mieszkańców (są w skali makro obszary mniej i bardziej aktywne społecznie)? A może z braku zainteresowania?

Niezależnie od wszystkiego warto podejmować próby odpowiedzi na te pytania. Parafrazując stare podręczniki do wychowania: jak słuchać, żeby ludzie do nas mówili i jak mówić, żeby ludzie nas słuchali.

MM