Przykładem jest ulica Słowackiego w Poznaniu, gdzie wprowadzone przez Zarząd Dróg Miejskich przy poparciu Rady Osiedla zmiany polegające na likwidacji 26 miejsc parkingowych (dzięki czemu zwiększył się komfort poruszania pieszych i rowerzystów) wywołały opór części społeczności. Ta zmobilizowała mieszkańców, którzy na początku zebrali 400 podpisów przeciwko wprowadzanym zmianom, a po kontr-petycji zwolenników, podbili liczbę do 1300 podpisów (w stosunku do 900 podpisów zwolenników chodników, zieleni i ścieżek rowerowych).

Licytacja na poparcie mogłaby pewnie trwać długo i zataczać coraz szersze kręgi. Faktem pozostaje, że sytuacja wymaga rozstrzygnięcia (o ile już nie została rozstrzygnięta), bo w przestrzeni publicznej z racji jej ograniczonej powierzchni o kompromisy bardzo trudno.

Wielokrotnie opisywaliśmy na tym blogu przykład "Sądu Obywatelskiego", który dotyczył charakteru ul. Umultowskiej: czy ma być ona trasą skracającą dojazd samochodowy dla części mieszkańców czy wyłączona z ruchu z przypisanymi jej parametrami ciągu pieszo-rowerowego. Trudno powiedzieć, dlaczego w przypadku ul. Słowackiego nikt nie pomyślał o podobnym rozwiązaniu. Należałoby jednak odpowiedzieć na kilka pytań wstępnych:

1. Czy dla władze miasta dopuszczają realizację każdego z wariantów czy optują tylko za jednym?

2. Czy strony konfliktu gotowe są włączyć się w proces konsultacji i zaakceptować jego rozstrzygnięcie?

3. Czy decyzja w tej sprawie jest otwarta czy już podjęta?

W zasadzie odpowiedź miasta cytowana w poznańskiej Gazecie Wyborczej nie pozostawia złudzeń, co do odpowiedzi na pytania 1 i 3: "W tej chwili nie widzimy możliwości, ani też uzasadnienia do korekty wprowadzanych zmian organizacji ruchu czy sposobu parkowania" - to słowa rzeczniczki Hanny Surmy.

Jak zachowałyby się obie grupy zaangażowane w spór, gdyby decyzję co do przyszłości "małej ojczyzny" miały podejmować osoby z zewnątrz?

Trochę szkoda niewykorzystanej szansy, bo powinniśmy umieć radzić sobie z rozwiązywaniem mechanizmów "petycjowych" poprzez dedykowane ku temu narzędzia konsultacyjne.

Gdyby jednak okazało się, że vox populi ma na tym etapie jakiś wpływ, można sięgnąć do doświadczenia ze zmianą planu dla fabryki Volkswagena w Poznaniu, gdzie po długim okresie dyskusji przeprowadzono głosowanie nad wypracowanymi wariantami. W przypadku ul. Słowackiego mogłoby być podobnie: uprawnionymi do głosowania byłyby osoby figurujące w rejestrze wyborców oraz posiadający tytuł prawny do lokalu: własnościowy lub umowę najmu. Wtedy łatwiej można byłoby ocenić rzeczywiste poparcie dla wprowadzania lub wstrzymania zmian.

Jeśli jest tak, że każda z grup uważa, że "ma większość", to takie rozstrzygnięcie zamknęłoby sprawę.

MM