Konsultacje społeczne są szczególnie zalecane w sytuacjach spornych, potencjalnie konfliktowych. Wypowiadają się wówczas różne grupy. Przytaczają różne argumenty. Pan Stefan twierdzi, że nie może stosować się do zapisów planu ze względu na to, że nie ma na to odpowiednich środków. Pani Jadwiga twierdzi, że nie można wyciąć drzewa niedaleko mostu ponieważ jest ono pomnikiem dla lokalnej społeczności. Pan Jurek mówi, że większość problemów spowodowana jest bałaganem administracyjnym, bo przecież służby same nie wiedzą za co odpowiadają. Itd. Itp. Przykłady można by wymieniać jeszcze bardzo długo.

Argumenty, mimo tego że różne, mogą wszak być usytuowane w jednym lub w różnych „koszykach”.

Idealista ma pokusę by stwierdzić, że ludzie oczywiście rozmawiają najczęściej i najgłośniej o tym co dla nich słuszne i cenne -wartości. Cynik, że o tym co jest opłacalne – interesy.

Ani cynik ani realista nas jednak nie obchodzą:) My chcemy poznać fakty. Spojrzeć na sprawę okiem chłodnym odrzucając fałszywe domniemania :)

Nie można tego ignorować ponieważ, ma to znaczący wpływ na finalne porozumienie (lub jego brak) oraz czas, w którym możemy je osiągnąć (lub nie).

Osobiście miałem kiedyś okazję bardziej systematycznie przyjrzeć się spotkaniom konsultacyjnym w obszarach chronionych. Skala obserwacji była póki co stosunkowo niewielka (kilkadziesiąt spotkań) a tematyka dość jednolita,ale wstępne wnioski bardzo ciekawe.

Można bowiem stwierdzić, że występuje 5 różnych „koszyków”głosów/argumentów, które podczas konsultacji padają:

1) koszyk danych – np. niedoinformowanie, błędne/niekompletne dane w ekspertyzach itp.
2) koszyk relacji – stereotypy dot. jakiejś grupy/zjawiska, silne emocje itp.
3) koszyk struktury – nie wiadomo kto za co odpowiada, skomplikowanie procedur, brak mechanizmów rekompensujących straty, zachęcających do działania
4) koszyk wartości – tego co słuszne, ideałów itp.
5) koszyk interesów – kwestia zasobów, zysku ekonomicznego itp.

Naprawdę trudno jest znaleźć głosy, których nie można by włożyć do któregoś z tych koszyków. Zapewne w różnych procesach rozkład argumentów może być odmienny i nie wszystkie muszą też występować jednocześnie. Jednak z perspektywy organizatora konsultacji warto zadać sobie pytanie z którego „koszyka” argumenty padają. Jeśli bowiem w dyskusji nie znajdziemy wspólnego mianownika, to nawet najbardziej otwarty proces ze świetnym moderatorem nie przybliży nas do osiągnięcia wymarzonej zgody.

KM