Wymieniając zalety prowadzenia działań partycypacyjnych mówi się o: minimalizacji konfliktów, przejrzystości działań np. w gminie, realizacji inwestycji, które są bardziej adekwatne względem potrzeb mieszkańców itp. Mówi się także o edukacji. Najlepszym tego przykładem jest budżet obywatelski. Często bowiem, jak mantrę, bez pogłębionej refleksji i posługując się kilkoma utartymi sloganami organizatorzy mówią o tym, że budżet obywatelski jest stosunkowo prostym i dobrym sposobem pokazania mieszkańcom jak funkcjonuje samorząd i jak można zarządzać finansami publicznymi.

Nie ma w tym nic niewłaściwego poza tym, że to tylko część prawdy, w dodatku mająca charakter myślenia życzeniowego. Bez popadania w nachalny dydaktyzm, można bowiem budżet obywatelski wykorzystać nie tylko jako uproszczoną lekcję samorządowej księgowości ale pretekst nie tylko do popularyzacji wiedzy, ale także kształtowania kompetencji obywatelskich z zakresu pracy w grupie, prowadzenia dyskusji, autoprezentacji, argumentacji i systemowego myślenia.

W liceum miałem wyjątkowe szczęście do nauczycielki wiedzy o społeczeństwie, przez całe liceum prześladował mnie pech. Niezmiennego pecha miałem zaś (tak jak i pozostali uczniowie) jeśli chodzi o program tego przedmiotu, czyli quasi-historii z jakimiś trudnymi do pojęcia w nastoletnim wieku szczegółami.O ile nonszalanckie podejście części nauczycieli do WoSu jest osobnym problemem, to kwestia kulawego programu nauczania doskonale pasuje do tematyki dzisiejszego wpisu.

Jak wynika z moich rozmów z nauczycielami WoSu,jeśli w ciągu ostatnich 10 lat nawet jeśli zaszły jakieś zmiany w programie WoSu, to były to raczej zmiany na gorsze. Ciągle zmarginalizowane sątematy dotyczące samorządności, wyborów, finansów publicznych i uczestniczenia w podejmowaniu decyzji publicznych, które dotyczą każdego obywatela. Z uporem maniaka przedstawione są zaś w nim szczegółowe kwestie dotyczące np. poszczególnych etapów procedowania ustaw (wiedza przydatna studentowi prawa czy politologii, zaś niekoniecznie gimnazjaliście lub licealiście).

Zwłaszcza w tym kontekście bardzo dobrym rozwiązaniem wydaje się prowadzenie przez samorządy współpracy ze szkołami w zakresie lekcji na temat konsultacji społecznych np. budżetu obywatelskiego. Na 2-3 lekcjach, najlepiej w pewnym odstępie czasowym, można bowiem w bardzo szybki i aktywizujący sposób przemycić treści dotyczące zmarginalizowanych tematów, które wymieniłem powyżej, a także przećwiczyć różne kompetencje obywatelskie (wymieniałem jena początku tekstu). Jeśli dobrze zaplanować scenariusz takiej lekcji to ma on przynajmniej w 2/3 postać symulacji procesu konsultacyjnego, czyli jest najskuteczniejszą metodą nauczania przez robienie (http://www.willatworklearning.com/2006/05/people_remember.html).

Oto przykładowy zarys lekcji dot. budżetu obywatelskiego, który ćwiczyliśmy:

1. Wprowadzenie dot. przestrzeni publicznej, samorządu i finansów publicznych i budżetu obywatelskiego.
2. Przedstawienie problemów społeczności lokalnych.
3. Praca grupowa nad propozycjami rozwiązania problemów.
4. Prezentacja przygotowanych pomysłów na forum klasy oraz dyskusja.
5. Głosowanie nad pomysłami.
6. Liczenie głosów.
7. Podsumowanie.

Wystarczy zaplanować lekcję umiejętnie i z wyczuciem, a może być ona świetną zabawą tak dla uczniów jak i dla prowadzących i stanowić promocję dla działań samorządowych. Co zaś najważniejsze takie zajęcia pozwalają zacząć uczyć się niełatwej sztuki bycia obywatelem w sposób daleko bardziej atrakcyjny niż wykuwanie na blachę normatywnie nacechowanych treści podręczników ;)

KM