11 marca na zaproszenie Stowarzyszenia Czysta Nekla (https://web.facebook.com/czystanekla/) braliśmy udział w debacie „Referendum i co dalej?”. Pracy mamy dość sporo, dlatego obiecany wpis poświęcony temu wydarzeniu dopiero dziś ujrzał światło dzienne:)

Nekla to niewielkie miasteczko oddalone o 40 km od Poznania i położone wpół drogi między Kostrzynem a Wrześnią na trasie nr 92. Samo miasteczko zamieszkuje 3692 mieszkańców, zaś gminę miejsko-wiejską, której Nekla jest siedzibą 7046 osób. W skład gminy wchodzi 18 miejscowości i 16 sołectw.

Choć dane statystyczne pasjonują stosunkowo wąską część populacji, ten dość mało porywający wstęp ma za zadanie pokazać, że Nekla to miejscowość, jakich na pierwszy rzut oka w Polsce wiele.

Jeśli przyjrzeć się jednak Nekli nieco bliżej i poznać lokalny kontekst oraz jego swoistą… pikanterię, to naszym oczom ukazuje się specyfika funkcjonowania lokalnej społeczności oraz samorządu. Otóż uczestnicząc w debacie, na którą zostaliśmy zaproszeni, rozmawiając z jej organizatorami, nielicznie zgromadzonymi reprezentantami władzy gminnej, licznie (dla kontrastu) zgromadzoną publicznością oraz przeglądając doniesienia medialne, doszliśmy do wniosku, że mamy w Nekli ewidentny przykład społecznego klinczu.

Klincz, albo chwyt klamrowy oprócz tego, że jest podstawową techniką w różnych sportach walki, bywa też ćwiczonym.in. w polityce samorządowej.

Stowarzyszenie Czysta Nekla bowiem, jak twierdzą jego członkowie, chce wypracować mechanizmy dialogu na temat ważnych dla gminy spraw. Jednym z bodźców do tego jest niedawne referendum gminne w sprawie kupna przez gminę pałacu. Referendum przekroczyło próg ważności (domniemujemy, że ku zaskoczeniu Burmistrza), co pokazało, że w mieszkańcach gminy jest energia i warto z niej korzystać także innych w ważnych dla gminy sprawach np. zagospodarowania pałacu i parku.

Dodatkowe tło dla debaty stanowi rozpoczynająca się właśnie na terenie gminy inwestycja recyklingowa, która z tego co mówią sami mieszkańcy, również konsultowana nie była, a inwestor nie specjalnie ma ochotę, żeby ten stan rzeczy zmienić (choć abstrahując od wzniosłych pobudek, mogłoby mu się to po prostu opłacić). Na debatę oficjalnie zaproszony został burmistrz oraz kilkunastu radnych. Radnych przyszło zaledwie trzech, burmistrz natomiast mailowo odmówił udziału w debacie bez podania przyczyny. Oczywiście można było tak postąpić, ale na sali dało się wyczuć, wspomniany wcześniej klincz, jeszcze się zacieśnił.

W gminie jest więc bardzo poważny problem komunikacyjny, który jednak można rozwiązać przynajmniej na dwa sposoby:

1. Tak jak staraliśmy się zasugerować w naszym wystąpieniu burmistrz oraz władze gminy powinny skorzystać z możliwości, które dają różne sposoby konsultacji, aby poprawić jakość komunikacji z aktywistami społecznymi i wykorzystać tkwiący w mieszkańcach potencjał.

2. Stowarzyszenie Czysta Nekla w obliczu niechęci do podjęcia otwartego dialogu z Urzędem Gminy, może zintensyfikować swoje działania w najbliższym roku i spróbować swoich sił w przyszłorocznych wyborach samorządowych.

Obydwa rozwiązania są równie prawdopodobne, bo choć to banał, na rozmowę (z mieszkańcami) nigdy nie jest za późno, ale na zmianę (władzy) również. A wtedy zamiast klinczu możemy mieć knockout.

KM