Uwagę zwróciłbym jednak na trzy przykłady, które dużo mówią nam o potrzebach mieszkańców i o nich samych w szczególności.

Pierwszym "zbiorem" są powtarzane co dwa lata przez Wydział Rozwoju Miasta "Badania jakości życia" (w pewnym momencie rozszerzone o "badania jakości usług publicznych"). Jest to bardzo wystandaryzowana metodologia reprezentatywnych badań kwestionariuszowych oparta na katalogu wskaźników obiektywnych i subiektywnych, poprzez które możemy monitorować poziom zadowolenia z poszczególnych obszarów życia miasta.

Drugim, opartym w części na powyższych badaniach, jest monitoring Strategii Rozwoju Miasta Poznania. Jest to uporządkowany zbiór w większości twardych wskaźników przypisanych do poszczególnych dziedzin zarządzania miastem. Bardzo wartościowy, bo aktualizowany każdego roku. Dzięki niemu możemy oceniać np. zmiany w uczestnictwie w kulturze poznaniaków, zmiany w dostępności poszczególnych usług itp. Dodatkowo monitoring zawiera informacje o nakładach przeznaczanych na te obszary, chociaż w niektórych przypadkach są to wartości szacunkowe. Monitoring to bardzo dobre narzędzie, choć nie jestem przekonany czy jego potencjał w procesie zarządzania jest rzeczywiście wykorzystywany.

Wreszcie trzecim źródłem wiedzy były wykonane w 2013 i 2015 roku "Badania kapitału społecznego mieszkańców Poznania" (teoretycznie powinny zostać powtórzone przez Gabinet Prezydenta w 2017 r.). Badania bardzo ciekawe, bo pokazujące jak zmienia się poziom zaufania poznaniaków do instytucji publicznych i do samych siebie, jak w najprostszych wymiarach kształtuje się ich aktywność obywatelska (na poziomie uczestnictwa w imprezach miejskich i konsultacjach społecznych), jak postrzegają oni system społeczny, w którym na co dzień funkcjonują.

Czy w takim razie Poznań potrzebuje dodatkowej diagnozy? Uważam, że dobrych badań nigdy za wiele, pod warunkiem, że ich wyniki mają jakikolwiek wpływ na podejmowane decyzje. Jeśli nikt ich nie czyta i odkładane są one na półkę, to nie warto w nie inwestować pieniędzy. Poznań po badania sięga relatywnie rzadko (z wyjątkiem badań transportowych na potrzeby opracowywanych planów), również w przypadku badania opinii publicznej na różne ogniskujące uwagę społeczną tematy (tak jakby wszystkim wystarczała lektura komentarzy w internecie).

Postulat pełnej i pogłębionej diagnozy oznaczałby w rzeczywistości konieczność zaprojektowania przynajmniej kilku, jeśli nie kilkunastu modułów badawczych w takich obszarach jak: kultura, zdrowie, transport, bezpieczeństwo, edukacja, czas wolny itp. oraz uzupełnienia ich badaniami jakościowymi (np. fokusowymi). Inaczej znowu będziemy "ślizgać" się po temacie i operować ogólnikami.

A te z grubsza są znane. Gdybym miał bazować na wynikach różnych badań, nie tylko poznańskich, które miałem okazję analizować, w pierwszej trójce "potrzeb społecznych" plasują się niezmiennie trzy sprawy: szeroko rozumiany transport (dostępność komunikacyjna), zdrowie i bezpieczeństwo.

Czyli mówiąc wprost: żebyśmy sprawnie docierali do celu po równych drogach, nie musieli stać w kolejkach do lekarzy, a wychodzą na spacer, nie ryzykowali, że ktoś da nam w papę.

Na które z tych spraw zarządzający mają realny, stuprocentowy wpływ, a które się im wymykają lub interferują dodatkowe zmienne, to już inna historia.

MM