W dzisiejszym wpisie poczytacie trochę na temat historii i założeń sądu obywatelskiego, za tydzień natomiast zaprezentujemy Wam „studium przypadku”.

Sąd obywatelski (czasami nazywany obywatelską ławą/sądem przysięgłych z ang. citizen jury) zafascynował swego czasu autora niezwykle ciekawej książki na temat demokracji w Ameryce, pt. „O demokracji w Ameryce”. Mam wrażenie, że dzisiaj taki tytuł mógłby być postrzegany jako pewnego rodzaju ekstrawagancja, jednak wówczas tytuły książek w stosunkowo czytelny i prosty sposób odwoływały treść książki, zatem autor mógł sobie na taki zabieg pozwolić.

Przechodząc jednak do rzeczy. Tocqueville opisując obywatelskie ławy przysięgłych wyszedł od rozróżnienia dwóch płaszczyzn, na których one funkcjonują: sądowej oraz politycznej. Z punktu widzenia partycypacji, czyli uczestnictwa obywateli w rządzeniu szczególnie istotny jest dla na aspekt polityczny, o którym więcej za chwilę. Najpierw w kilku słowach o płaszczyźnie sądowej, ponieważ z nią wiąże się pierwsze przychodzące ma do głowy skojarzenie dotyczące metody konsultacyjnej, która się dziś zajmujemy. Ława przysięgłych, jest to instytucja władzy sądowniczej, w skład której wchodzą obywatele (ławnicy), a nie zawodowi sędziowie. Skrótowo można powiedzieć, że ławnicy odsłaniają oczy na realny świat, skupionej głównie na paragrafach Temidzie (w osobie sędziego, a w przypadku konsultacji społecznych ograniczonego również prawem np. burmistrza).Tocqueville przedstawia przypadek Anglii, która ławy przysięgłych wprowadziła w stosunkowo wczesnym punkcie swego rozwoju. Zauważa (nie bez właściwej sobie złośliwości), że: „Kiedy Anglicy wprowadzili instytucję sądu przysięgłych, stanowili jeszcze społeczeństwo na wpół barbarzyńskie”, a sąd obywatelski przyczynił się do ich oświecenia i ucywilizowania.

Tyle o wymiarze sądowym, bo jak sam Tocqueville pisze, „Ograniczanie się do pojmowania sądu przysięgłych, jako instytucji wymiaru sprawiedliwości oznaczałoby zawężenie problemu, ponieważ sąd przysięgłych, wywierając wielki wpływ na wyniki procesu, wywiera wpływ jeszcze większy na losy społeczeństwa. Sąd przysięgłych jest więc, przede wszystkim instytucją polityczną i aby go dobrze ocenić, trzeba przyjąć ten punkt widzenia. Skupiając się więc głównie na wymiarze politycznym warto odwołać się do kolejnego cytatu definiującego sąd przysięgłych jako „pewną liczbę przypadkowo dobranych obywateli, chwilowo wyposażonych w prawo orzekania o winie”.Trzeba też bardzo wyraźnie podkreślić, że obywatelska ława przysięgłych jest instytucją w czystym sensie republikańską (a dla nas partycypacyjną), ponieważ faktyczne podejmowanie decyzji jest zawsze oddane w ręce rządzonych, a nie rządzących.

Zdaniem Tocqueville’a, nie powinno się ograniczać działalności sądów przysięgłych tylko do spraw karnych. Prawo, mimo tego, że wydaje się czymś twardym, jest chwiejne dopóki nie znajdzie oparcia w obyczajach. Dlatego właśnie ławy przysięgłych powinny zajmować się sprawami dotyczącymi wszystkich ludzi (a przez to działać często). Sprawi to, że działalność sądów obywatelskich stanie się obyczajem, a ludzie nabiorą nawyków przysięgłych tzn. będą w stanie odpowiedzialnie decydować w oparciu o informacje, którymi dysponują. Ba! Poszczególne osoby będą widzieć ograniczenia swoich decyzji, które muszą być uzgadniane z innymi ławnikami, a nadmierna surowość ich opinii będzie skutecznie łagodzona przez fakt, że: „Każdy człowiek, osądzając swego sąsiada, ma na względzie to, że i on sam może stanąć kiedyś przed sądem.”

Sąd obywatelski zarówno uczy podejmowania decyzji jak i odpowiedzialności za nie. Jest jednak także przy tym skuteczną metodą decydowania w sprawach trudnych, ponieważ jego charakter sprzyja ostatecznej akceptacji decyzji – sędzia/burmistrz nadaje decyzji autorytet i akceptację ze strony przepisów, ławnicy/obywatele ze strony autorytetu społeczeństwa.

Tyle teorii, za tydzień o praktyce:)

KM