W "partycypacyjnym mainstreamie" zawierają się raczej takie tematy jak planowanie i zagospodarowanie przestrzenne, konsultacje dokumentów programowych i strategii oraz rewitalizacja. Moglibyśmy nazwać je TOP3. Dlaczego tak jest, może sobie jeszcze kiedyś odpowiemy:)

Tymczasem gdzieś na peryferiach, poza głównym nurtem dyskusji o partycypacji, są zagadnienia związane z gospodarką odpadami. Wydaje się, że można wyróżnić dwa obszary szczegółowe wymagające wspierania uczestnictwa i dwa wyzwania/problemy, które się z nimi wiążą.

Pierwszym obszarem jest kwestia świadomości społecznej związanej z postępowaniem z odpadami. Normy unijne zakładają, że proces selektywnej zbiórki, czyli segregacji odpadów będzie coraz bardziej powszechny. Jednym z celów jest zbliżenie się do idei "społeczeństwa recyklingu", czyli dążenie do eliminacji wytwarzania odpadów i wykorzystania ich jako zasobu.

Co to w praktyce oznacza? Konieczność dotarcia na różne sposoby do mieszkańców i decydentów, żeby móc kształtować określone postawy proekologiczne. A z tym jak wiemy nie jest najlepiej.

Drugim obszarem są instalacje i stosowane w nich technologie. Co się dzieje z naszymi śmieciami?

Obecnie część jest składowana na wysypiskach, ale za chwilę będzie obowiązywał całkowity zakaz składowania. Co nam pozostaje? Spalanie lub rozwijanie sieci takich obiektów i instalacji, które przywrócą jak największą część odpadów w przetworzonej formie do systemu. Ale finalnie, na końcu, zawsze będziemy mieć do czynienia ze spalaniem.

Inwestycje odpadowe to tzw. trudne inwestycje. Są one bez wątpienia potrzebne, ale budzą duże opory społeczne. Nawet takim obiektom jak Punkty Selektywnej Zbiórki Odpadów (PSZOKi - jak choćby ten zlokalizowany w Poznaniu przy ul. 28 czerwca) przyklejana jest łatka "wysypisk", których nikt nie chce mieć w sąsiedztwie.

Wybór optymalnej lokalizacji, a jeśli nie ma alternatywnych wariantów, to przekonanie opinii publicznej do jej zasadności jest drugim elementem, którego nie można sobie wyobrazić bez udziału mieszkańców.

I teraz wyzwania/problemy, które spróbuje nazwać "paradoksem odpadowym". Z jednej strony wszyscy uczestniczymy (partycypujemy ;) w śmieciach. To my je wytwarzamy, my segregujemy lub nie, wynosimy do śmietnika, zawozimy do PSZOKa. Jest to zatem problem powszechny, dotykający każdego z nas. Z drugiej strony, mamy niewielką wiedzę na temat odpadów, a w kwestii inwestycji zajmujących się ich odzyskiem, cechujemy się dużą nieufnością i oporem. Tak jakby to był problem kogoś innego.

Odpady to duże wyzwanie konsultacyjne. Ale my lubimy wyzwania:)

MM