Śrem, Kalisz, Poznań czy Toruń to samorządy i społeczności lokalne, na które składają się mniejsze społeczności, przestrzenie czy funkcje. Często nie zastanawiamy się nad tym jak działają, ani jakie zmiany będą potrzebne im w przyszłości. Czas jednak płynie i nawet, żeby utrzymać istniejący stan rzeczy potrzebna jest modernizacja. Dotyczy to np. obiektów sportowych, parków czy placów handlowych. Przestrzeń ma też co najmniej jedną zasadniczą wadę. Jest ograniczona. Krzyżujące się w jednej niewielkiej przestrzeni interesy i potrzeby siłą, rzeczy prowadzą do kolizji lub konfliktów. Konflikt jest zatem nieodłączną cechą małych przestrzeni.

Obserwując procesy konsultacyjne dotyczące np. targowiska na poznańskim Świcie, słynnego „Bema” na Dolnej Wildzie, planowanych zmian na Jeżycach, ale także konsultacji dotyczących Stadionu Miejskiego czy ulicy Umultowskiej opracowaliśmy kilka rad, które mogą się przydać w podobnych procesach:

Po pierwsze, zaproponuj zmiany, które mogą być zrealizowane w trakcie modernizacji – takie propozycje to zawsze powiew świeżości, zauważenie danego miejsca oraz nakreślenie warunków brzegowych, w których może się mieścić ewentualna modernizacja.

Po drugie: pytaj – miejsca czy społeczności z dużą tradycją, gdzie poszczególne grupy użytkowników są ze sobą bardzo zżyte, potrzebują uwagi. Użytkownicy nie powinni jednak mieć poczucia, że wchodzi się „z butami” w znaczącą część ich życia i to bez odpowiedniej znajomości tematu. Dlatego też ewentualne badania lub konsultacje, powinny być zawsze komunikowane jako twórcza, elastyczna dyskusja.

Po trzecie: docieraj do wszystkich – prowadząc badania lub konsultacje, staraj się dotrzeć do wszystkich grup użytkowników. Wymaga to skorzystania z różnych metod w zależności od celu, który chcemy osiągnąć. Przydatne mogą być zarówno: warsztaty, wywiady indywidualne jak i ankiety (na punktach konsultacyjnych, internetowe lub pocztowe). Skorzystaj z porady eksperta jak dobrać odpowiednie narzędzia.

Po czwarte: pamiętaj o promocji – niewiele jest gorszych rzeczy od źle ogłoszonych konsultacji. Mieszkańcy mogą wziąć w nich udział lub nie. Jest to ich prawo. Jednak zawsze powinni mieć szansę się o nich dowiedzieć. Aby to osiągnąć wcale nie trzeba inwestować pieniędzy w tysiące plakatów i ulotek. Czasami znacznie lepszy efekt uzyskamy dzięki dobrze usytuowanemu punktowi konsultacyjnemu lub odpowiednio sprofilowanemu postowi na Facebooku.

Po piąte: korzystaj ze wsparcia społeczności lokalnej – nawet najlepszy ankieter nie zastąpi przychylnie nastawionej do konsultacji czy badania osoby „z wewnątrz”. W przypadku targowiska może to być jeden z kupców, który pomoże w dystrybucji ankiet wśród swoich kolegów. Przed samym badaniem warto więc skontaktować się z tzw. kluczowymi interesariuszami (osobami mającymi szczególne znaczenie dla danej przestrzeni lub społeczności i silnie związanymi z nią), aby uprzedzić ich o tym że: „w takim, a takim okresie, będziemy pytać lokalnej społeczności co myślą o proponowanych zmianach”. Przychylność nawet jednej osoby może być pomocą „na wagę złota” np. w skutecznej dystrybucji ankiet. Dodatkowo taka osoba potwierdza swoim autorytetem, że konsultacje są prowadzone w jak najlepszych zamiarach.

Po szóste: bądź uczciwy – nigdy nie proponuj czegoś co jest zupełnie nierealne. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i nawet najlepsze propozycje nie mające cienia szansy na realizację prędzej czy później się zemszczą. Może się też tak zdarzyć, że wyniki konsultacji będą się różnić od pierwotnych propozycji i ze względów prawnych lub finansowych okażą się niemożliwymi do realizacji. W takim wypadku jasno o tym powiedz. Inaczej konsultacje są mogą zostać odebrane jako przejaw manipulacji, a złe doświadczenia potrafią pokutować bardzo długo.

KM